Marisa Abela jako Amy – spoko, miała ten urok ale czy czułem że oglądam Amy Winehouse? No nie zawsze. Momentami bardziej wyglądała jakby miała za chwilę wystąpić w musicalu a nie w filmie o skomplikowanym życiu jednej z najważniejszych piosenkarek naszych czasów. ?Podobało mi się że pokazano Amy jako człowieka – nie tylko jako ikonę muzyki. Jej relacje z rodziną i przyjaciółmi miały potencjał ale zostały potraktowane trochę po łebkach. Nawet jej związek z Blakiem który miał być pełen emocji bardziej przypominał nieudane reality show. ? NIEZŁY film ale bez fajerwerków.
OCENA: 6/10
Marisa Abela jako Amy – spoko, miała ten urok ale czy czułem że oglądam Amy Winehouse? No nie zawsze. Momentami bardziej wyglądała jakby miała za chwilę wystąpić w musicalu a nie w filmie o skomplikowanym życiu jednej z najważniejszych piosenkarek naszych czasów. ?Podobało mi się że pokazano Amy jako człowieka – nie tylko jako ikonę muzyki. Jej relacje z rodziną i przyjaciółmi miały potencjał ale zostały potraktowane trochę po łebkach. Nawet jej związek z Blakiem który miał być pełen emocji bardziej przypominał nieudane reality show. ? NIEZŁY film ale bez fajerwerków.
OCENA: 6/10